Wednesday, 31 October 2012


Od prawie siedmiu lat mieszkam w Irlandii. Mam tu męża, dom, psy, pracę, swoje pasje... czy można czegoś więcej chcieć od życia? Ślub wzięliśmy w maju tego roku. Miesiące przygotowań, podekscytowania i planowania sprawiły, że trzy miesiące po ślubie poczułam... pustkę. Już nie mam czego wyczekiwać, co planować... życie zaczęło biec swoim własnym, nudnawym torem... Wpadłam w depresję. Przestały mnie nawet cieszyć seks, moje hobby oraz psy. Nie na żarty się przeraziłam, gdy uświadomiłam sobie, że coraz częście myślę o śmierci... o samobójstwie. Nie wierzę, że to napisałam, że się przyznałam, ale miało być uczciwie - jest więc szczerze aż do bólu. Tak bardzo się tych myśli przeraziłam, że teraz zmuszam się do odsuwania ich od siebie, kiedykolwiek się pojawią. Wiem, że mogę w to wpaść tak głęboko, że już się nie wydostanę, a wtedy nie będzie odwrotu. Nie rozumiem tylko, skąd te myśli? Mam wszystko, czego dziewczyna mogłaby sobie zamarzyć: wspaniałego, przystojnego, mądrego, czułego, pracowitego męża, który mnie kocha ponad życie. Dwa psy, które zawsze chciałam mieć, odkąd tylko pamiętam. Piękny dom, któtego urządzanie sprawia mi niesamowitą satysfakcję. Podziw znajomych, którzy ten dom widzieli. Bloga, który daje mi spełnienie. Pracę, która jest OK (mogłoby być lepiej, ale hej - mamy recesję. Dobre i to). Zarówno ja, jak i moja rodzina jesteśmy zdrowi. Mam kilku dobrych znajomych... Skąd ta depresja?

Koleżanka mówi - zrób sobie dziecko, będziesz miała czym się zająć (gdy mówiłam jej o poślubnej pustce). Ale jak mogę mieć dziecko, jeśli w mojej głowie nic nie jest jeszcze 'poukładane'? Od lat działałam naiwnie, czasem wręcz dziecinnie, nie przywiązując większej wagi do wypowiadanych słów, ludzi, których zraniłam lub moich uczuć. Jak mogę zrobić sobie dziecko? Przelać na nie wszystkie swoje negatywne emocje i zachowania? Skazać je na bycie nieszczęśliwym? Mam 29 lat i (na razie) nie chcę dzieci. Czy to normalne?

No comments:

Post a Comment