Tuesday, 13 November 2012

Z 10 na 12, czyli jak tak mozna?

Nadszedl czas spojrzec prawdzie szczerze w oczy - przytylam. Ostatnich kilka miesiecy nie bylo dla mnie najlepszych: depresja, brak ruchu, zwiekszony apetyt...Wiedzialam ze robie zle, ale ciagle znajdowalam sobie glupie wymowki: 'Aaaa, bo jestem przed okresem', 'Aaaaa, bo jest mi smutno'...I tak ciala przybylo. Po raz pierwszy w zyciu mam rozmiar 12. Nie wierze, ze tak sie zapuscilam!
Pisanie tego bloga, nawet mimo tego, ze dopiero napisalam kilka postow, dziala na mnie terapeutycznie: wiecej mysle, wiecej zauwazam, wiecej sie ucze o sobie. Wielkie slowa. Ale moze w koncu dorastam? Cale zycie bylam wybuchowa, mowilam co mi slina na jezyk przyniesie, aby pozniej zalowac i bic sie ze soba w myslach. Moze w koncu w wieku 29 lat zaczelam dojrzewac? Jak juz pisalam - blog pomaga. Jest jak przyjaciel, ktoremu mozna sie wygadac i byc pewnym, ze wyslucha i samym tym pomoze wiele. Fajnie jest sie wygadac. Tlamsilam w sobie wszystko juz nawet nie pamietam od jak dawna...
Postanowilam wziac sprawy w swoje rece i zadbac o siebie. Zawsze takie postanowienia konczyly sie na obietnicach, bo stawialam sobie zbyt wysoko poprzeczke. Przerastaly mnie moje wlasne marzenia! Tym razem chce to zrobic inaczej. Bez rezimu cwiczen, bez diet, bez pospiechu. Zaczelam sie zdrowo odzywiac: odstawilam slodycze. Ale z obietnica, dla siebie samej, ze raz w tygodniu moge sobie na cos pozwolic - musi byc tylko upieczone przeze mnie :)
Pierwszy dzien byl okropny - nie moglam wytrzymac, odzywaly sie wyrobione przez ostatnich pare miesiecy zle nawyki, ale dalam rade i sie nie poddalam. Wiem, ze trzy pierwsze dni sa najgorsze. Dzisiaj jest moj drugi dzien bez slodyczy i bylo tylko troszeczke lepiej. Jutro powinno byc jeszcze lepiej. Najciezej bedzie wyrobic w sobie nowe nawyki, ale staram sie myslec pozytywnie. Musi sie udac!

No comments:

Post a Comment